UWAGA! Niniejsza strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za pomocą cookies wykorzystywane są głównie w celach statystycznych. Pozostając na stronie godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce.

Gdzie jest mój hip-hop? Szukam go wciąż...

15 lat temu wiele było w rapie tematów tabu. Przez bardzo dużą presję nawiązywania do korzeni, muzyki zza oceanu, mało było miejsca na różnego rodzaju wariacje.

Raper nie śpiewał, nie był gwiazdą jak Irena Santor, a raczej skromnym wycofanym obserwatorem szarej, przemokniętej jesiennym deszczem rzeczywistości. Kiedy ktoś kawałek usłyszany pod blokiem skomentował używając słowa "piosenka", najwyraźniej nie był z hip-hop'owego (zawsze z kreską), hermetycznego środowiska. Aby być w tym środowisku trzeba było chociażby odpowiednio wyglądać. Na osiedlach nie było miejsca dla osób, które chciałyby się wyłamać. Nawet Mes musiał się nieraz tłumaczyć w wywiadach ze swojej fryzury, a w zasadzie tylko z faktu, że ją posiada.

Kiedy muzyki już nie można było usłyszeć w MTV, internet stworzył miejsce dla różnych koncepcji.
Stare tematy tabu przekształciły się w atuty osób szukających nowej widowni. To, co było najważniejsze w rapie, na początku odstąpiło tylko fragment rynku, żeby ostatecznie zejść na dalszy plan. Najlepszym tego przykładem jest Eldo, który co prawda wciąż się rozwija, jednak to nie jest już nurt, za którym podążają tłumy.

Początki schyłku pewnej epoki były niewinne.
Pamiętacie na pewno z jaką reakcją słuchaczy mierzyły się pierwsze zwrotki wykorzystujące Auto Tune. Nie inaczej było z czasownikowymi rymami czy "pianinkowymi" samplami w podkładach. Czy ktoś dziś zwraca na to uwagę?

No właśnie... Na co się dziś zwraca uwagę? Słuchając polskiego podziemia można by było grać ze znajomymi w "Jaka To Melodia". I nieraz "po nutce" odgadywać o czym będzie kawałek, co często w swojej serii "Nołnejm Alert" udawadniał Yurkosky. Uwagę prowadzącego na dłużej niż 10 sekund zatrzymuje tam oryginalność raperów. Trzeba być JAKIMŚ, a bycie podobnym do setek innych adeptów rymowania może podeptać całą ciężką pracę włożoną w dobre rymy czy technikę.

Gdzie w tym wszystkim jest słuchacz?
Szacuję, że ponad połowa odbiorców, którzy wychowali się na takich płytach jak "Klucz", "Trzy", "To Jest To" i innych z tego okresu nie jest świadoma jak daleko w ostatnich latach zaszły zmiany w muzyce rap. Umówmy się... Mało kto ma czas śledzić premiery, sprawdzać wszystkie aktualnie wychodzące single i słuchać wywiadów. Czekając z utęsknieniem na nowy album swojego ulubionego rapera typowy, starszy odbiorca zarabia pieniądze i wychowuje dzieci. Czy kwestią najbliższej dekady jest pogrzebanie rapu 1.0? Nie sądze, jednak na pewno brzmienia z początku millenium jeszcze bardziej ustąpią nowoczesnym wariacjom na temat muzyki.

Hip-hop nie taki zły, jak go malują.
W całej aferze trzeba odnaleźć odrobnę spokoju. Patrząc chłodnym okiem na polski rynek łatwo nie zauważyć pozytywnych efektów zmian. Z pewnością poprawiła się jakość muzyki. Dziś prawie każdy małolat nagrywa swoje pierwsze kawałki na pojemnościówce. Nie ma już w ogóle miejsca na numery z niedociąnięciami technicznymi. Rynek okołomuzyczny rozrósł się i stabilnie "stoi na nogach". Powstało wiele nowych serwisów (w tym StringUP.pl), sklepy z ubraniami mają już bardzo dużą konkurencję, pojawiają się różnego rodzaju gadżety itd. Zwróćcie też uwagę na to, że media tradycyjnie nie budują już stereotypów tępaków wokół raperów.

Więc gdzie jest mój hip-hop?

Szukam go wciąż...

Michał Chmielewski

Dodaj swoją płytę

ostatnio aktualizowane

najpopularniejsze albumy