UWAGA! Niniejsza strona wykorzystuje pliki cookies. Informacje uzyskane za pomocą cookies wykorzystywane są głównie w celach statystycznych. Pozostając na stronie godzisz się na ich zapisywanie w Twojej przeglądarce.

Jak tylko usłyszą hasło hip-hop, to nie chcą nawet z nami rozmawiać

Larkin reprezentuje kieleckie podziemie od kilkunastu lat. Jego najnowsza płyta "#zerojeden" pokazuje Łukasza z innej strony, niż dotychczasowe produkcje. W życiu dorosłego człowieka zawsze nadchodzi moment kiedy trzeba podjąć decyzję czy stawiamy krok w przód, czy to już koniec naszych ambicji i planów. Z Larkinem rozmawiałem na początku marca, przed premierą "#zerojeden". Nie tylko o muzyce.

 

Planujesz jakieś koncerty promujące płytę "#zerojeden"?

Nie wiem. W Kielcach jest ciężko coś takiego zorganizować, bo tu przede wszystkim nie ma klubów.

 

W Bohomass Lab jest sporo koncertów.

Tak, Max organizuje większe koncerty, ale tu mówimy o mainstream’ie, gdzie wjeżdża gruby koncert, biletowany po 3 dyszki. Ale to wszystko opiera się na współpracy z agencjami.

Kiedyś było łatwiej, bo było kilka klubów. Można było się dogadać, że gramy w sobotę czy czwartek za, nie wiem, piwko. W czwartek zawsze był mniejszy ruch i robiąc imprezę hip-hopową przyciągaliśmy te 100 osób, dlatego właściciele się na takie coś zgadzali. Dziś nie ma odpowiedniego klubu. Fajne miejsca pozamieniały się np. w kluby rockowe i jak tylko usłyszą hasło hip-hop, to nie chcą nawet z nami rozmawiać. Od razu myślą, że będą kible porozpierdalane, będzie boruta, zarzygane wszystko.

Myślę o zorganizowaniu koncertu promocyjnego, chciałbym na niego zaprosić wszystkich gości z "#zerojeden". Wiem jednak, że będzie to duże wyzwanie. Czy to wypali? Nie wiem.

 

Niedawno podjąłeś współpracę z radomską wytwórnią MCRecords. Może to jest kierunek, który pomoże Ci w promocji płyty.

Oni zorganizowali akcję "Charakter poleca" i chcą pokazać w swoich mediach społecznościowych nieznanych ludzi z podziemia, z całej Polski. Tak wyszło, że ja byłem pierwszym z raperów. Teraz wrzucili już kilku następnych. Pisałem do nich już kilka miesięcy temu i początkowo się nie odzywali. Dopiero niedawno się ze mną skontaktowali, spodobał im się mój rap i zaproponowali mi wzięcie udziału w tej akcji.

 

Wysłałeś im swój materiał?

Nie tylko im. Wysyłam swoje kawałki do różnych wytwórni. Zwykle nie ma żadnego odzewu, chociaż gdy ponad 3 lata temu wysyłałem „Mam to we krwi”, odpisali mi z Asfalt Records, że nie ten klimat. Możliwe, że łagodnymi słowami chcieli mi napisać, że to jest chujowe. Ale chociaż odpisali.

Nie jestem małolatem, nie siedzę z nadzieją i nie łudzę się sprawdzając codziennie maila.

 

Kiedy planujesz puścić płytę do sprzedaży? Nie podałeś nigdzie dokładnej informacji. Jest za to preorder.

Preorder puściłem tylko dlatego, że będzie 50 sztuk dodatkowej płyty, a że się śledzi mainstream’owców, patrzy jak oni to robią, zrobiłem coś takiego w podziemiu. Zawsze to jest coś innego dla kieleckiej sceny. Fajnie jak czasem chociaż jedna osoba zrobi coś nowego.

Preorder dostępny jest w dwóch wersjach. Jest opcja z koszulką, chociaż nie chcę się pchać w robienie 20 czy 50 koszulek. Chcę zbadać przedsprzedażą czy jest w ogóle jakieś zainteresowanie, a jak dla mnie już teraz jest ono zadowalające.

 

Gdzie będzie można kupić płytę?

Płyta po premierze będzie dostępna w dwóch sklepach w Kielcach. Pierwszy to będzie, oczywiście, skateshop GRAM u Maugera, drugi to Preorder w Galerii Echo. Co do premiery to ogólnie jest tak, że płyta jest skończona i mogłem ją już wysłać do tłoczni wczoraj, ale zdobyłem kontakt do gościa, który zajmuje się jakimiś kapelami itd. i, jak się okazuje, ma też dojścia do tłoczni w dużo mniejszych pieniądzach. Może to i dobrze, bo mam trochę dodatkowego czasu na drobne poprawki.

 

Yappe i Jaz Brothers mieli ostatnio problem z tłocznią i pierwszy nakład płyty „Te owoce nie są kwaśne” miał jakiś błąd. Musieli go puścić po kosztach. Skoro MaxFlo miało taką sytuację, nie obawiasz się o jakość płyt tłoczonych niskim kosztem?

Wysyłając obraz płyty, tak naprawdę, to ja mogę popełnić najwięcej błędów. Zawsze sprawdzam taki obraz przed wysłaniem 4 razy. Kolejność numerów na płycie musi się zgadzać z kolejnością na poligrafii.

Jeżeli wyślę do tłoczni obraz i będzie z nim jakiś błąd to automatycznie do mnie zadzwonią. Tak było przy ostatniej płycie. Obraz płyty nie chciał się w pełni zgrać, wysłałem im poprawkę i dalej było wszystko w porządku.

 

Do przedsprzedaży dołączasz drugi krążek ze swoimi starymi kawałkami.

Chciałem wymyśleć jakiś the best of. Numery, jeśli chodzi o technikę i jakość, będą się bardzo różniły, ale nie o to mi chodziło, żeby to dobrze grało. Technicznie nic z tymi kawałkami nie robiłem, oprócz wyrównania poziomu głośności.

 

Jak wybrałeś numery na the best of?

Kilka miesięcy temu napisałem na swoim fanpage taki post, w którym poprosiłem ludzi, żeby napisali skąd kojarzą jakieś najlepsze numery. Niedawno przypomniałem sobie, że taki post miałem i do niego wróciłem. Wybrałem stamtąd kilka kawałków, ale dodałem też takie, które dla mnie są jednymi z najlepszych. Na pewno wiele osób powie, że powinienem jeszcze dodać ten czy tamten numer, jednak zapełniłem tę płytą ponad 20 trackami i zobaczymy jaki będzie odzew.

 

Czyli zamykasz pewien okres. Za 15 lat kolejne podsumowanie?

Gadałem z Sęq’iem ostatnio i obiecałem mu, że będę nawijał przynajmniej do 40-stki. No to jeszcze dycha (śmiech). Ogólnie miało być tak, że „#zerojeden” będzie ostatnią płytą.

 

Widzę pudełko z próbną poligrafią. Klasyczny rap spakujesz w klasyczne, plastikowe pudełka.

Digipack to teraz najprostsza opcja, jest wszędzie. To też jest fajne rozwiązanie, można dołączać książeczki, nacinać je itd. Do plastiku jest jednak sentyment. Jak już zaczęły wychodzić numery i już wiedziałem, że płyta będzie bardzo klasyczna, pomyślałem, że może by to pudełko zrobić plastikowe.

 

Odsłuchiwałem dziś kawałki z twojej poprzedniej płyty. Odnoszę wrażenie, że życie obróciło ci się o 180 stopni. "Mam to we krwi" mocno zahaczała o tematy melanży, kaca. Single z "#zerojeden" odcinają cię od przeszłości.

Tak. Przyszedł taki okres, kiedy po pierwszej, drugiej, trzeciej głupocie postanowiłem rzucić alkohol. Trochę jak Kękę (śmiech), terapie i tak dalej…

 

Kękę przeszedł podobną przemianę. 

Zwykle go nie słucham. Przewijały mi się jego posty na Facebook’u i zainteresowałem się jego muzyką niedawno. Zagłębiłem się w wywiady i sporo się o nim dowiedziałem. Nie jest on zresztą jedynym raperem, który rzucił alkohol. Podobnie było z Ryśkiem…

 

Wasze sytuacje trochę się różnią. Kękę jest domowym cesarzem, ma swoją wytwórnię. Jest bardziej niezależny. Ty sam wszystkiego nie zrobisz, współpracujesz z dawnymi znajomymi. Twoja abstynencja ma jakiś wpływ na relacje z innymi raperami?

To trwa już drugi rok, więc w tym momencie już każdy wie. Na początku było ciężko. Teksty typu „Nie pijesz? No dawaj dzisiaj tylko” czy „Dobra, dzisiaj nie pijesz. Pewnie za tydzień będziesz pił” słyszałem bardzo często. Na początku było to w formie żartu, sporo osób nie podchodziło do tego na poważnie, ale już dawno zrozumieli. Trzeba raz, drugi powiedzieć, że nie piję i to wystarczy.

Co do koncertów… No jest inaczej. W ogóle dziś koncerty wyglądają inaczej z punktu widzenia rapera. 10-15 lat temu jak się wjeżdżało na koncerty, to się czekało do 1. w nocy, na gwiazdę wieczoru. Czasami raperzy wchodzili najebani, albo koncert się w ogóle nie odbywał.

Dziś jest tak, że jest godzina 21. i co by się nie działo, czy byłby freestyle na scenie, czy cokolwiek innego, wszystko jest wyłączane i wjeżdża artysta. Teraz, jak koncerty przejęły agencje i to one wszystko organizują, wpuszczają na scenę, tak naprawdę, trzeźwego rapera, on gra koncert, koniec imprezy i zamykają klub. Oczywiście nie mówię o wszystkich przypadkach, ale bardzo często tak to wygląda.

 

Dziś jest bardziej kulturalnie?

Jest mega różnica w koncertach, dlatego dziś ja tak samo - wjeżdżam na koncert, posiedzę, napiję się soku, pogram i, tak naprawdę, pół godziny jeszcze porozmawiam z ludźmi i się zawijam. Kto idzie w tango to idzie w tango, a ja grzecznie do domu.

 

Fakt, że nowa płyta jest inna od poprzednich może przyciągnąć Ci nowych słuchaczy. W kieleckim podziemiu jesteś praktycznie od zawsze. W środowisku kibicowskim i hip-hop’owym jesteś bardzo dobrze znany, ale zawsze byłeś kojarzony z tym, od czego teraz się odcinasz.

Ta płyta na pewno jest spokojniejsza. Wydaje mi się, że jest bardziej dojrzała. Na pewno trafia do innego słuchacza. Zmieniło się tez brzmienie. Sam Jordan zrobił takie bity, że już po pierwszym numerze wiedziałem, że ta płyta musi być taka spokojna, w klasycznym klimacie.

 

Pod niektórymi singlami pisałeś, że za mix i mastering odpowiada Jogas z Radź Se Sam Studio.

Na początku zajmował się tym Jogas, ale coś tam mi nie pasowało, zacząłem składać niektóre rzeczy po swojemu i ostatecznie zdecydowałem, że sam zajmę się mixem całego materiału. Numery, które złożył Jogas, zrobiłem od nowa sam, także wersja z klipu nie będzie taka sama, jak ta na płycie. Zmieniłem niektóre aranże i do kilku rzeczy podszedłem inaczej, niż pierwotnie Jogas. Miałem po prostu inną wizję.

Umówiłem się też z Jordanem, że aranże jego bitów będę robił sam. Chciałem mieć wszystko pod kontrolą, a że robimy podkłady w tym samym programie, nie było to dla mnie problemem. Wynikało to też z tego, że ciężko było nam się złapać. Oczywiście wszystkie zmiany, które wprowadzałem były akceptowane przez producenta. To są jego bity i, poza aranżem, nie chciałem ingerować np. dogrywając jakieś ścieżki.

Jeśli chodzi o wokale, zawsze składałem je sam. Ciągle się uczę i porównuję jakość z numerami innych raperów. Przez to wiem, że będę w 100% odpowiedzialny za efekt. Płyta jest już skończona, a mimo wszystko chodzę po mieście ze słuchawkami i, dopóki nie wysłałem materiału do tłoczni, mogę wejść w sesję i coś delikatnie poprawić.

 

Myślisz, że dojdziesz do momentu, kiedy będziesz w pełni zadowolony z materiału?

Nie, nigdy tak nie będzie. Na przykład „Mam to we krwi” dziś jest dla mnie dużo słabszą płytą, niż miesiąc po jej wypuszczeniu jeżeli chodzi o jakość czy technikę. Jest tam tak dużo niedopracowanych rzeczy, tematyka to już jest teraz inny temat… Na pewno z czasem podobnie będzie z płytą „#zerojeden”, ale na tę chwilę zrobiłem wszystko najlepiej jak potrafiłem.

 

Masz jakiś kontakt z Mateuszem z TuKielce?

Tak. Razem z Naganą i Morusem, można powiedzieć, że przejęliśmy facebookową część TuKielce. Mamy zająć się wrzucaniem postów. Praca Mateusza nie pozwala mu na zajmowanie się tym projektem na codzień. Nie ma czasu na sprawdzanie skrzynki, a posty wrzuca od święta, więc przekazał nam administrację na fanpage. Postaramy się trochę ruszyć tą stroną.

 

Jakie macie plany w związku z przejęciem projektu TuKielce?

Wydaje mi się, że bardziej Nagana z Morusem mają jakieś konkretne plany. Do mnie zadzwonił Mateusz z informacją, że przekazuje możliwość dodawania postów chłopakom. Chce, żeby strona trochę odżyła, bo nieraz po dłuższym czasie widzi informacje o jakichś ciekawych premierach i już nie ma kiedy tego ogarniać. Zapytał mnie czy nie chciałbym od czasu do czasu też coś dodać od siebie. Myślę, że to spoko opcja, każdy z nas zajmie się wrzucaniem postów z konkretnych źródeł.

 

Pamiętasz jaką wylęgarnią hejtu był kiedyś ten serwis, a zwłaszcza jego forum?

Nooo, tam to był hardcore. Ja ze 2 tygodnie temu szukałem jakiejś płyty. Wiedząc, że TuKielce wrzucało kiedyś bardzo dużo nielegali ustawiłem wyszukiwarkę, żeby szukała na tej stronie. Wszedłem na jakiś mój stary mixtape producencki. O kurwa… co tam się działo (śmiech). Jaka tam była wojna w komentarzach, co tam było ciśnięcie. To było 10-12 lat temu, jakie to były w ogóle inne czasy. Tam nie było tematu gdzie nie było kilkudziesięciu pocisków i gróźb.

 

Morus ostatnio się mocno angażuje. Oprócz kręcenia vlogów jest chyba aktywny na fanpage KIELECKI RAP HIP-HOP.

Ten fanpage prowadzą prawie wszyscy i prawie każdy raper w Kielcach ma admina, co jest ciekawe. Jest ich może ze 20, jak nie lepiej. Ja tak samo kiedyś coś tam wrzucałem, ale ostatnio zapomniałem o tej stronie. Nawet nie wiem kto to wymyślił, a kiedyś jak patrzyłem po administratorach to myślę, kto to jest? A potem, gdzieś przez przypadek doszedłem, że to ten czy tamten raper.

 

Poza rapem zajmujesz się też grafiką i kręceniem klipów. Pomagasz wielu osobom z podziemia. Dekadę temu mrl na jednym z nielegalni nawinął „Szanujemy producentów, lecz nie będziemy im płacić. To jak kupić furę, zalać wahą, oddać gratis”. Jakie jest teraz podejście raperów do płacenia za usługi?

Zacznijmy od tego, że nie robię za darmo, ale biorę za to niewielkie pieniądze w porównaniu do „profesjonalistów”. Tylko takie firmy, które biorą za usługi grubą kasę są dla ekip, które coś z tego mają. Jeżeli ktoś wydaje jakiegoś legala to ma trochę inne środki na klipy. My pomagamy rodzimym podziemnym ekipom, jak na przykład Nie Wnikaj, którym kręcimy kilka klipów na nadchodzącą płytę.

 

Dziś nie ma nic za darmo…

Kiedyś nie płaciło się za bity, ale dziś to już jest biznes, płaci się za wszystko. Nie ma już tak, że ktoś zrobi coś za darmo, każda rzecz związana z płytą to są koszty. Dlatego też fajnie, że podziemie ciągle jest takie samo i jak wjechały pieniądze, to są osoby, które zrobią coś taniej, a niekoniecznie gorzej. Wszystkie bity od Jordana kupiłem, ale ma on na tyle niskie ceny, że stać na te bity praktycznie każdego rapera. Jestem też przekonany, że jak Jordana odezwie się ktoś z mainstreamu, to, umówmy się, na pewno to nie będzie 30-50 zł.

Z drugiej jednak strony sam zrobiłem 2 bity dla Kafara na jego obie solówki ale żadnych pieniędzy nie wziąłem z dużego szacunku do niego. To, że ja mam takie podejście nie znaczy, że komuś narzucam żeby robił tak samo, po prostu bardziej jaram się tym, że się do mnie odezwał i mogę coś takiego zrobić.

 

Czym jest marka Traffic Light?

Ciężko powiedzieć co to jest… Prowadzi tak naprawdę to jedna osoba - Stanior, ale uczestniczy w tym wiele osób. Traffic Light to przede wszystkim zajawka w różnych dziedzinach takich jak Sport, Muzyka czy Podróże. Na instagramie @trafiklajt_kielce jest sporo zdjęć, na których ludzie podróżują po całym świecie w koszulkach Traffic Light. Ciężko mi jednym słowem określić Traffic Light. Pomyśleliśmy, że jeśli jesteśmy gdzieś w świecie, musimy zrobić coś związanego z Traffic Light. Tak m.in. powstał numer Traffic Travel, do którego klip został nakręcony w Barcelonie.

Rozmawiał Michał Chmielewski.

Sprawdź wszystkie informacje o płycie Larkin & Jordan "#zerojeden":

Larkin & Jordan "#zerojeden"

(Kielce, marzec/kwiecień 2018, nielegal)

ostatnio aktualizowane

najpopularniejsze albumy